Jak się nie przygotowywać do urlopu?

Jak się nie przygotowywać do urlopu?

Nasze tradycyjne wpadki przedwakacyjne to lista występków przeciw sprawnemu przygotowaniu się do wyjazdu. Bezproblemowa organizacja? Nie, to byłoby zbyt proste.

1. Gdzie jest lista?

Chcemy być tacy zorganizowani, tacy przewidujący i zapobiegliwi. Bierzemy kartkę, dzielimy na kilka części. Tu zapiszemy rzeczy, które musi zabrać on, tutaj moje, tam dzidziusia, gdzie indziej psa, a w ostatniej rubryce te wspólne. Na koniec, kiedy wypełnimy już wszystkie sektory pada magiczne: Zachowaj listę, przyda się następnym razem. Niestety, jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy ją znaleźli przy kolejnej okazji i za każdym razem musimy spisywać wszystko od nowa.

2. Wybór ubrań

Randka? Ważne spotkanie? Wyjście ze znajomymi? Nie mam się w co ubrać!

Wyjazd na urlop? Wezmę to, i to wezmę, i jeszcze to! Biorę dużo, biorę wszystko!

Wezmę coś na co dzień, ale też coś eleganckiego. To nic, że jedziemy na Mazury, że będą ogniska, jezioro, błoto i muł. Nigdy nie wiadomo kiedy trafi się niespodziewana okazja. I co wtedy? Będę żałowała, że nie wzięłam tej sukienki. Będę czuła się niekomfortowo. Będę musiała kupić sobie coś na miejscu: strata czasu i pieniędzy. W końcu lepiej żałować, że się coś zrobiło niż żałować, że się czegoś nie zrobiło więc robię i pakuję.

Na początku mam plan. Staram się dobierać ubrania parami to znaczy tak, żeby od razu mieć gotowe komplety na różne dni unikając w ten sposób zabierania niepotrzebnych elementów garderoby. Trwam przy tym postanowieniu przez dziesięć minut. W końcu ulegam chaosowi i ładuję co popadnie, na wszelki wypadek.

3. W którą stronę

Nie lubimy jeździć dwa razy w to samo miejsce. Jest wyprawa, są poszukiwania nowej destynacji. A zdecydowani jesteśmy bardzo.

On: To gdzie tym razem ruszamy?
Ja: To może Mazury?
On: Ok
Ja: A może jednak Kaszuby?
On: Czemu nie, gdzieś dokładniej?
Ja: Nie wiem jeszcze

Możemy tak w nieskończoność.

4. Nocleg

Szukamy kilka dni, nic nie możemy wybrać, wybrzydzamy, przeglądamy, obdzwaniamy. W końcu decyzja albo nie zapada wcale i trzeba przesunąć wyjazd, albo zapada w wieczór przed wyjazdem. Tak było dzisiaj. Jutro wyjeżdżamy, nocleg zaklepany minutę przed 21:00. Gdyby nie dzidziuś, bardzo możliwe, że pojechalibyśmy w ciemno.

5. Zróbmy to na spokojnie

Plany: Tym razem się uda. Tym razem spakujemy się na spokojnie, zrobimy listę potrzebnych rzeczy i będziemy pieczołowicie je odhaczać po umieszczeniu w walizkach, walizki ułożymy w aucie niczym klocki tetrisa, każdą w swoim miejscu, może nawet posegregujemy je tematycznie, zrobimy małe zakupy na drogę. I tak dalej, i tak dalej.

Rzeczywistość: Jest godzina druga w nocy, nadal dopakowujmy potrzebne rzeczy. Nazajutrz, niewyspani, zamiast skoro świt, wyjedziemy o godzinie czternastej, a w drodze i tak okaże się, że zapomnieliśmy jakiejś ważnej rzeczy.

I tak wypełniamy te nasze podróżnicze antyprzykazania punkt po punkcie. Zawsze. Niezawodnie. Nie uczymy się na błędach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.